Wszyscy z napięciem czekali, aż opadnie zniszczona przez
Voldemorta bariera obronna nad Hogwartem, a śmierciożercy wkroczą do
zamku. Z oddali było widać ich ogrom i
potęgę. Przez długą chwilę nic się nie działo, lecz nagle, znikąd czarne
postaci zaczęły pojawiać się na dziedzińcu.
-Złamali bariery aportacyjne, uciekajcie, uciekajcie! - krzyczała profesor McGonagall biegnąc po schodach.
Nim Hermiona zdążyła odejść od okna poczuła mocny cios w tył czaszki, usłyszała trzask teleportacji i zapadła się w ciemność.
Zimowy poranek dawał się we znaki w celi, w której obecnie
przebywała. Zimne powietrze i śnieg wpadający między kratami okna bez szyby
sprawiał, że czuła jakby ktoś wbijał w jej odkryte ciało ostre odłamki lodu, a
ona sama nie mogła się nawet objąć ramionami dla zatrzymania temperatury będąc
przykuta do ściany mosiężnymi kajdanami tuż przy suficie. Wiedziała, że nie może płakać, bo łzy
zamarzną jej na policzkach, ale z trudem się przed tym powstrzymywała.
Wszystkie mięśnie miała odrętwiałe po dwóch nocach spędzonych na bezwładnym
zwisaniu. Przenieśli ją tu po ostatniej próbie ucieczki, by dać jej nauczkę.
Wiedziała, że nie pozwolą jej umrzeć, jeszcze nie teraz. Była zbyt cenną kartą
przetargową, jednak nie szczędzili jej upokorzeń. W ramach kary za poprzednie
próby ucieczki była rozbierana i
biczowana, lub torturowana zaklęciami nie pozostawiającymi śladów na skórze,
jedynie w psychice, lecz ona się nie poddawała. Teraz jednak wisi naga pod
sufitem celi, a jej skostniałe i obolałe ciało daje jej do zrozumienia, że jak
zwykle nic nie udało jej się osiągnąć poza kolejnym ośmieszeniem w oczach
śmierciożerców.
Mijały godziny, ale w dalszym ciągu nikt się nie pojawił, by
chociaż ją nakarmić. Potrzeby fizjologiczne zahamowano u niej eliksirem,
dlatego przynajmniej tego kłopotu jej oszczędzono. Była skrajnie wyczerpana i już chciała błagać
i przepraszać, byleby tylko wrócić do poprzedniej celi w ubraniu, gdy drzwi, a
zaraz potem kraty otworzyły się. Do środka weszła ostatnia osoba, którą
spodziewałaby się zobaczyć. Arystokrata
spojrzał na nią z kamienną twarzą i powiedział:
– Koniec Twojej kary
Granger. Czarny Pan chce cię widzieć.
Wycelował różdżką w bransolety kajdan i uwolnił jej
nadgarstki. Dziewczyna przewidując bolesne spotkanie z podłogą zacisnęła oczy,
jednak upadek wydał jej się dziwnie miękki. Otworzyła szeroko oczy, które
spotkały się z stalowymi tęczówkami jej wybawcy. Uczucie rozlewającej się po ciele fali ciepła
sprawiło, że miała ochotę objąć go i błagać by nie puszczał jej dopóki trochę
się nie ogrzeje. Powstrzymała się jednak, chcąc zachować resztki godności,
której i tak pozostało jej niewiele od początku jej pobytu w kryjówce
śmierciożerców, który trwał już prawie pół roku.
Widząc jej zamglone spojrzenie, mężczyznę ścisnęło serce.
Poczuł coś, na kształt współczucia i złapał ją, gdy spadała. Gdy otworzyła zaciśnięte oczy zobaczył w nich
smutek, rozgoryczenie i wdzięczność.
Tak, to na pewno była wdzięczność. Nie
chciał, by czuła to do niego. Wolałby widzieć
wstręt i odrazę, wtedy łatwiej jest zdławić poczucie winy i człowieczeństwa.
Odstawił dziewczynę na ziemię i wycelował w nią
różdżką. Przerażenie w jej oczach zraniło
go. Przecież jej pomógł! Złapał ją, a ona mu nie ufa. Zdał sobie jednak szybko
sprawę, że brązowowłosa nie ma żadnych podstaw, by mu ufać choć trochę. Zawsze
nią gardził, a teraz celuje w nią różdżką. Nie najlepiej to wyglądało. Zaraz
potem otrząsnął się z tych myśli łapiąc się na tym, że zaczyna czuć do kogoś
empatię, a na to nie mógł sobie pozwolić. Chciał być potworem, nienawidzić,
przerażać i nie mieć wyrzutów sumienia. Nie, on nie chciał, on musiał nim być.
Tego od niego wymagano.
Nie chcąc dłużej patrzeć na nagie, wychudzone i zaczerwienione z zimna ciało dziewczyny
machnął różdżką, a na jej ramionach pojawiła się długa do ziemi, prosta, ciepła,
czarna szata, a na stopach trzewiki. Czerń podkreślała tylko jej bladość i
zapadnięte policzki, a popękane, krwisto czerwone usta, ciemnobrązowe, kręcone
włosy do pasa i poważne spojrzenie nadawały jej upiorności. Odwrócił się, gdyż
nie chciał patrzeć na to, co niewola zrobiła z wiecznie uśmiechniętej, pełnej
życia kujonki, którą kiedyś była Hermiona Granger.
Dobrze się zapowiada. Powodzenia pisz dalej!!! <3
OdpowiedzUsuń